Dzisiaj w cyklu “Niewidoczne niepełnosprawności” przyjrzymy się boreliozie

Kleszcz na liściu. Grafika nawiązuje do boreliozy.

Borelioza jest chorobą zakaźną wywołaną przez bakterie, a konkretnie krętki Borrelia burgdorferi, które są przenoszone przez kleszcze. Jej objawy pojawiają się na skórze, w stawach, układzie nerwowym i sercu. Charakterystyczny jest rumień wędrujący, który jednak nie u każdego występuje. Choroba była ze mną od długiego czasu, ale nie miałam o niej pojęcia. Podobnie jak wielu chorych, zapracowana, zapędzona w codziennym życiu, nie zwracałam tak wielkiej uwagi na stan zdrowia. Myślałam, że to przemęczenie, bo dużo pracuję, a bóle stawów i osłabienie zrzucałam na codzienność – tak zaczyna dzielić się z nami swoją historią 49-letnia Małgorzata, koordynator osób z niepełnosprawnościami.

Okres wylęgania choroby wynosi od 3 do 30 dni, ale symptomy mogą pojawić się po kilku miesiącach, a nawet latach. Boreliozę można podzielić na trzy etapy:

  • postać wczesną ograniczoną – w której objawy pojawiają się po 1-8 tygodniach,
  • postać wczesną rozsianą – z objawami po 3-26 tygodniach,
  • postać późną – objawy ujawniają się dopiero po 6-12 miesiącach lub nawet kilka lat po zakażeniu.

Każde stadium boreliozy charakteryzuje się innymi objawami, ale poszczególne etapy mogą się na siebie nakładać lub występować równocześnie. U chorego nie muszą pojawić się wszystkie cechy z danego stadium. W czerwcu 2017 bardzo zaniepokoił mnie silny ból stawów rąk. Zauważyłam, że zaczyna się z nimi dziać coś dziwnego. Przy okazji bolały mnie inne stawy, w całym ciele, doskwierały mi uogólniony ból mięśni, brak sił, przewlekłe zmęczenie. Mój dzień rozpoczynał się silną sztywnością, a noce okupione były bólem. Pewnego dnia w pracy zaczęła mi drętwieć twarz, najpierw myślałam, że to udar. Później okazało się, że to tężyczka. Pierwszy raz do szpitala trafiłam w grudniu 2017 roku z podejrzeniem stwardnienia rozsianego. Miałam bardzo duże problemy z chodzeniem i codziennym funkcjonowaniem. Po badaniach wykluczono tę diagnozę, ale skierowano do konsultacji endokrynologicznej i reumatologicznej. Nie będę rozwodzić się na temat całej historii, ale powiem, że w pierwszym etapie swojej choroby odwiedziłam około 47 lekarzy. Szukałam pomocy oraz czułam, że zawalił mi się świat. Nie byłam w stanie samodzielnie funkcjonować, aż trafiłam na próbę tężyczkową do wspaniałej lekarki, która słuchając mnie, patrząc na zmiany i objawy powiedziała, że mam boreliozę. Spytała czy ugryzł mnie kleszcz. Oczywiście, że ugryzł, do dziś go pamiętam, tak jak rzekome wirusowe zapalenie opon mózgowych, które już wiele lat temu było oznaką boreliozy. Zaczęłam bardzo kosztowną diagnostykę boreliozy. Mój organizm się sypał. W chwili obecnej mam zdiagnozowanych 14 chorób, w tym oprócz chorób autoimmunologicznych, choroby reumatyczne o podłożu genetycznym. Zawsze byłam pełną energii, uśmiechniętą osobą, gotową do pomocy innym. W 2017 mój świat runął. Były momenty w trakcie leczenia, że myślałam, że się kończy – opowiada o trudnych chwilach swojego życia nasza rozmówczyni.

Poniżej bliżej charakteryzujemy poszczególne stadia boreliozy:

Postać wczesna ograniczona

  • Rumień wędrujący – najczęściej jest to czerwona plamka, stopniowo się rozszerzająca, z centralnym przejaśnieniem po środku. Jej średnica przekracza 5 cm. Plamki mniejsze i pojawiające się już w mniej niż 2 dni po ukąszeniu to najprawdopodobniej odczyny po ugryzieniu. Rumień pojawia się zazwyczaj pomiędzy 6. a 60. dniem (średnio 7 dni) po zakażeniu i jest zazwyczaj pierwszym symptomem choroby. Zwykle powstaje on w miejscu ukłucia lub w niedalekiej okolicy. Ta zmiana skórna jest niebolesna i nie swędzi. W 20-30 proc. przypadków boreliozy objawy skórne nie występują;
  • Miejscowe powiększenie węzłów chłonnych;
  • Chłoniak limfocytowy skóry – jest to niebolesny, czerwono-niebieskawy guzek o średnicy od 1 do 5 mm. Najczęściej pojawia się na płatku lub małżowinie usznej, brodawce sutkowej lub mosznie. Występuje rzadko, częściej u dzieci niż u dorosłych;
  • Łagodne objawy grypopodobne – z gorączką, bólami głowy, stawów, mięśni i zmęczeniem. Ujawniają się u 40 proc. chorych z rumieniem wędrującym, ustępują zwykle samoistnie.

Postać wczesna rozsiana

  • Rumień wędrujący mnogi – jest to pojawienie się więcej niż jednego rumienia. Kolejne zmiany mogą być mniejsze i jednolicie zabarwione. Częściej zdarza się u dorosłych, bardzo rzadko pojawia się u dzieci;
  • Zapalenie stawów, nazywane postacią stawową boreliozy – najczęściej zajęty jest jeden, czasami kilka dużych stawów (łokciowy, kolanowy, barkowy, skokowy). Są one opuchnięte i bolesne, ale objawom tym nie towarzyszy ogólna reakcja zapalna organizmu i leki przeciwzapalne nie łagodzą dolegliwości. Choroba przebiega z nawracającymi zaostrzeniami, które mogą trwać od kilku dni do kilku tygodni. Rzadko dochodzi do trwałego uszkodzenia stawu;
  • Zapalenie nerwów czaszkowych prowadzące do porażenia mięśni twarzy i zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu, nazywane neuroboreliozą – objawiają się m.in. bólem głowy, bólem pleców w odcinku lędźwiowym kręgosłupa, nudnościami, przewlekłym zmęczeniem, zaburzeniami pamięci, trudnościami z koncentracją i uwagą, nadwrażliwością na światło;
  • Zapalenie mięśnia sercowego – występuje u ok. 5 proc. chorych i objawia się nagłymi zaburzeniami przewodzenia i rytmu serca. Objawy te mają nagły początek i ustępują samoistnie w ciągu kilku dni lub tygodni. Zazwyczaj współistnieje z objawami stawowymi i neurologicznymi.

Postać późna

  • Przewlekłe zanikowe zapalenie skóry – dotyczy ono głównie kończyn. Na początku pojawia się zaczerwienienie i obrzęk skóry, później dochodzi do ścieńczenia, czyli zmniejszenia grubości naskórka i poszerzenia naczyń krwionośnych. Skóra wygląda jak bibułka papierosowa i jest pozbawiona owłosienia. Zmianom tym może towarzyszyć ból okolicznych stawów. Zapalenie to może pojawić się nawet 10 lat po zarażeniu się;
  • Przewlekłe zapalenie stawów – najczęściej poprzedzone jest ono nawracającymi bólami stawów. Dolegliwości dotyczą głównie stawów kolanowych;
  • Przewlekłe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu;
  • Neuropatia obwodowa, czyli uszkodzenie nerwów obwodowych.

Kleszcze przenoszące bakterię boreliozy można spotkać najczęściej w lasach, zwłaszcza liściastych i mieszanych, często na granicy z łąkami oraz na obszarach podmokłych, porośniętych krzewami i trawami. Obecne są jednak również w miastach, np. w parkach, na skwerach i w ogródkach działkowych.

Samo ukłucie przez pajęczaka jest bardzo często niezauważalne. Dzieje się tak, ponieważ jego ślina zawiera substancje znieczulające. Większość ludzi orientuje się, że zostali ukąszeni, dopiero po kilku godzinach, np. podczas wieczornej kąpieli. Miejsca, w które najczęściej wbijają się kleszcze to rejony, gdzie skóra jest cienka i dobrze ukrwiona, czyli: głowa, okolice uszu, szyja, pachy, pępek, pachwiny, krocze, piersi, zgięcia dużych stawów (łokcie, kolana), ręce i stopy.

Nie każde ukłucie grozi zachorowaniem, jeśli jednak kleszcz jest zakażony to ryzyko przeniesienia choroby na człowieka wzrasta wraz z wydłużaniem się czasu przebywania kleszcza w skórze pacjenta. Z tego powodu tak ważne jest oglądanie całego ciała po powrocie ze spaceru po lesie lub parku oraz usunięcie kleszcza jak najszybciej po stwierdzeniu jego obecności. Czynnikami ryzyka przeniesienia choroby na człowieka są:

  • przebywanie na terenach częstego występowania boreliozy,
  • czas przebywania kleszcza wkłutego w skórę przekraczający 24-48 godzin,
  • drażnienie kleszcza, np. poprzez przypalanie, smarowanie tłuszczem, alkoholem lub benzyną, wyciskanie – są to działania, które prowadzą do zwiększenia ilości wymiocin i śliny wydalanych przez kleszcza do krwi.

Dziś jestem na rencie, jestem osobą z niepełnosprawnością. Musiałam przeorganizować swój świat, nauczyć się cieszyć każdą minutą bez bólu. Nauczyłam się odmawiać, moje życie i każdy dzień stały się nieprzewidywalne. Chciałabym, aby nikt z chorych nie dał sobie wmówić, że jest hipochondrykiem, żeby z pomimo braku sił, a często też nadziei, nie poddawał się i walczył o siebie. Pragnę, aby każdy wiedział, że uczucia odrealnienia, lęku i depresji są często towarzyszem tej choroby. Jednak pamiętajcie, że zawsze warto walczyć i warto żyć!– z wiarą podsumowuje Małgorzata.