Czas na kolejny odcinek cyklu „Niewidoczne niepełnosprawności”. Depresja

Młoda kobieta, przodem oparta o ścianę. Ma smutny, przygnębiony wyraz twarzy.

Dzisiejsze czasy charakteryzują się szybkim tempem życia i pogonią za pieniędzmi. Dzięki skokowi technologicznemu żyje nam się lepiej, lecz mamy tendencję do stawiania sobie celów nie do przeskoczenia. Przez to częściej cierpimy na różnego rodzaju choroby cywilizacyjne. Jedną z nich jest depresja. Smutek czy czasowe obniżenie nastroju to normalne zjawiska, niepokój powinien wzbudzić stan, w którym uczucie pustki i rozpaczy nie mija, utrzymując się powyżej dwóch tygodni. Depresja w klasyfikacji WHO zajmuje czwarte miejsce wśród najistotniejszych problemów zdrowotnych na świecie, m.in. jest jedną najczęstszych z przyczyn samobójstw. Na świecie cierpi na nią ponad 300 milionów osób, a w Polsce to nawet 1,5 miliona. Jest to choroba bardzo demokratyczna, która może dotkać każdego i to niezależnie od wieku, płci, wykształcenia czy pozycji społecznej. Prognozuje się, że do 2030 roku będzie ona najczęściej występującą chorobą na świecie. – Nikt nie jest w stanie dać mi odpowiedzi, kiedy wystąpiła choroba. Zdiagnozowana zostałam ok. 6 lat temu – mówi nam 44-letnia Magda, pisarka, autorka bloga matkojedyna.com. – Wdrożyła do mojego życia strach, którego już się nie pozbędę. To strach, że może wrócić. Co, jeśli wróci. Kiedy wróci. Przez pierwszy czas myślałam o tym, kiedy będę mogła odstawić leki, po odstawieniu choroba uderzyła z większą mocą, już nie myślę o odstawieniu. Dobrze jest tak, jak jest. Może nigdy nie odstawię? O tym zdecyduje lekarz.

Każdy w swoim życiu przechodzi przez cięższe i szczęśliwsze chwile. Wiele osób nagminnie stosuje określenie “depresja” opisując swój stan. Osoby faktycznie cierpiące na depresje nie odczuwają jedynie chwilowego smutku, lecz całą paletę negatywnych emocji lub wręcz przeciwnie – nie czują absolutnie nic. Są apatyczni, otępieni, nie mają energii do życia albo mają wrażenie, że nie ma ono sensu. Choroba różni się od chandry przede wszystkim tym, że skutecznie utrudnia wykonywanie codziennych, nawet najprostszych obowiązków. Chorzy opisują ją jako ciemną chmurę, która niepostrzeżenie zakrada się do ich świadomości, przykrywając wszystko co dobre i szczęśliwe. Rozsiada się wygodnie i zostaje na długie lata, póki chory nie uświadomi sobie, że to nie on jest źródłem wszystkich negatywnych emocji, a ona. –  Czasem ciężko mi rozpoznać, czy jakiś nastrój to ja, czy depresja, co jest prawdziwe, a co jest wynikiem mojej dolegliwości. Ona podchodzi bardzo
powoli, wlewa się w żyły i miesza z krwią. Ciężko się zorientować, że to już ona. Jednocześnie jest bardzo źle, ale wydaje się, że tak było zawsze i tak musi być. Racjonalizm nie ma tu nic żadnej siły przebicia – komentuje Magda. Cierpiący na nią nie zawsze jednak zachowują się tak samo. Najczęściej porzucają swoje zainteresowania, gdyż przestają być dla nich interesujące. Praca przychodzi im z trudem, czasem kompletnie z niej rezygnują, gdyż nie są w stanie się na niej skupić. Unikają kontaktów z innymi, wszystko jest dla nich wyzwaniem ponad ich siły. Niektórzy maskują chorobę alkoholem czy środkami psychoaktywnymi. Są też tacy, którzy na pozór wiodą normalne życie. Przy ludziach zakładają maskę, śmieją się, żartują. Dopiero go zostają sami, pozwalają ujść wszystkim swoim emocjom. Depresja u tych ostatnich jest najbardziej niebezpieczna, gdyż bliscy nie wiedzą o poważnym stanie chorego i mogą nie zdążyć przyjść z pomocą na czas. – Odkąd się leczę – jest ok. Nieleczona choroba powodowała paraliż w jakimkolwiek działaniu. Jestem twórczynią, nie miałam wcale weny. Byłam „zamrożona”. Nie odczuwałam prawie nic. Pustka, smutek i lęk. Poczucie porażki. „To się i tak nie uda, więc po co cokolwiek robić” – mówi Magda.


Specjaliści, oprócz depresji dającej typowe objawy, wyróżniają jeszcze kilka innych odmian. Należą do nich m.in.:

  • depresja urojeniowa, w której przesadny pesymizm i zaniżanie własnej wartości prowadzi do urojeń. Wszelkie sygnały z zewnątrz traktowane są jako ataki na własną osobę w celu poniżenia, ośmieszenia, wykorzystania czy wreszcie unicestwienia. Często towarzyszy temu myślenie katastroficzne;
  • depresja lękowa (agitowana), w której dominującym uczuciem jest silny niepokój i lęk (np. hipochondria, związana z poczuciem nieuzasadnionego stanu lękowego o własne zdrowie i przekonaniem, że zapadło się na ciężką chorobę);
  • osłupienie depresyjne (depresja z zahamowaniem), które doprowadza pacjenta do stanu całkowitej apatii. Chory nie odżywia się, nie myje, nie podejmuje żadnej aktywności, nie nawiązuje kontaktów z otoczeniem, pozostaje nieruchomo w jednej pozycji z cierpiącym wyrazem twarzy;
  • choroba dwubiegunowa (choroba maniakalno-depresyjna), w której okresy depresji przeplatają się z epizodami euforii (mani). Pacjent przechodzi kolejno etapy ze skrajnego optymizmu i afirmacji życia, do krańcowego pesymizmu i myśli o śmierci;
  • depresja poschizofreniczna, która pojawia się po przebytej schizofrenii paranoidalnej. Pacjent ma silne objawy depresyjne, chociaż nadal występują symptomy schizofreniczne, chociaż o łagodniejszym nasileniu;
  • dystymia (dawniej depresja nerwicowa, nerwica depresyjna, depresyjne zaburzenia osobowości lub depresja lękowa przewlekła), w której pacjent jest przez większą część dnia bardzo smutny i cierpi, ponieważ nie radzi sobie w życiu. Stan ten nazywany jest również jako przewlekłe obniżenie nastroju;
  • depresja poporodowa, charakteryzująca się zaburzeniami snu i łaknienia, brakiem radości z kontaktów z dzieckiem oraz poczuciem niekompetencji. Objawy te zazwyczaj mijają po upływie kilkunastu dni po porodzie, lecz czasem bez braku wsparcia i pomocy może dojść do tragedii (co ciekawe, depresja poporodowa może pojawić się nawet kilka miesięcy po porodzie), depresja nietypowa (atypowa, maskowana), w której następuje odwrócenie cech depresji typowej o 180 stopni. A więc pacjent ma zwiększony apetyt (wręcz objada się) i jest nadmiernie aktywny.

Wszystkie rodzaje depresji charakteryzują się występowaniem podobnego zespołu objawów, które jednak różnią się momentem pojawienia oraz nasileniem. Lekarze wyróżniają dwie grupy – podstawowe i wtórne.

Objawy podstawowe:

  • obniżenie nastroju – chory odczuwa nieustanny smutek i przygnębienie; przykre przeżywanie ogółu wydarzeń i poczucie zobojętnienia, brak lub utrata zdolności odczuwania przyjemności i radości.
  • spadek napędu psychoruchowego – wyraźne spowolnienie myślenia i tempa wypowiedzi, pogorszenie sprawności pamięci i intelektu, spowolnienie czynności ruchowych, obniżenie energii życiowej oraz odczuwanie długotrwałego zmęczenia psychofizycznego.
  • zaburzenia rytmu okołodobowego oraz objawy somatyczne – pacjent ma wyraźne problemy ze snem, poranne złe samopoczucie, utrzymujące się bóle karku, pojawiają się zaparcia i zaburzenia trawienne, nadmierna suchość w jamie ustnej, a także zauważalny spadek masy ciała.
  • zaburzenia lękowe – nieustanne poczucie napięcia i zagrożenia, niepokój, intensywne podniecenie psychoruchowe.

Objawy wtórne:

  • depresyjne zaburzenia myślenia – negatywna ocena własnej osoby i zdrowia (hipochondria), przerysowany sposób określenia własnej przyszłości i/lub przeszłości, ogólne zniechęcenie do życia i brak motywacji, chory niejednokrotnie wspomina o myślach samobójczych (istnieje ryzyko tendencji oraz prób).
  • zaburzenia aktywności złożonej – pacjent stopniowo ogranicza liczbę oraz zakres własnych zainteresowań, powoli wycofujące się z wszelkich aktywności; obniżenie lub brak zdolności do wykonywania pracy, izolowanie się i ograniczenie (czasem też całkowite zerwanie) kontaktów z otoczeniem, zaniedbanie higieny osobistej i psychicznej oraz własnego wizerunku społecznego.

W depresji może występować wiele różnych, nawet bardzo skrajnych objawów. Bezsenność lub problem, by wstać z łóżka. Brak apetytu lub przejadanie się. Otępienie lub nadmierne myślenie. Takie objawy są charakterystyczne dla epizodu depresji, lecz należy zaznaczyć, że mogą mieć one inny charakter, indywidualny dla pacjenta. – Jestem uważna na siebie, uczę się rozpoznawać symptomy. Odpuszczam sobie. Wiem, że niektórych rzeczy już nie zrobię. Jestem bardziej zachowawcza – mówi Magda. Pamiętajmy, że sami nie możemy stawiać sobie diagnozy. Robi to jedynie specjalista na podstawie wywiadu. Magda podzieliła się z nami objawami, jakie jej towarzyszyły. – Paraliż strachem, odrętwienie emocjonalne, brak chęci do czegokolwiek. Działałam jak automat, robiłam tylko tyle, ile musiałam, poza tym byłam osowiała. Miałam nieustanne poczucie, że „nie umiem żyć”.

Mimo wielu lat badań nad depresją, wciąż nie udało się ustalić jednoznacznej przyczyny choroby. Do najpowszechniejszych należą teorie o czynnikach psychospołecznych i biologicznych. Można mieć rodzinne predyspozycje do depresji – dziedziczne lub przez fakt wychowywania się konkretnych warunkach i wynoszenia z nich niekorzystnych cech czy zachowań psychospołecznych. Do biologicznych aspektów zalicza się uwarunkowania genetyczne, zaburzenia neuroprzekaźnictwa serotoniny, dopaminy, noradrenaliny, GABA, acetylocholiny, zaburzenia hormonalne obejmujące kortyzol (hormon stresu), a także niedobór tyroksyny i testosteronu u mężczyzn czy spadek stężenia estrogenu u kobiet. Choroba może mieć też związek z dolegliwościami somatycznymi, nie ustalono jednak czy jest ona przyczyną, czy skutkiem. Może wystąpić po dużej traumie lub jako skutek uboczny stosowania niektórych leków oraz narażenia na działanie niektórych substancji psychoaktywnych.

W Polsce rocznie samobójstwo z powodu depresji popełnia ok. 4 tys. osób. Dla człowieka chorego często jest to jedyna ucieczka przed ciągłym uczuciem bezsilności. Depresja to nie tylko problem osób dorosłych. Coraz częściej dotyka także dzieci i młodzież. U nich najczęściej pierwszym objawem jest łatwe irytowanie się, wpadanie w złość, wrogość oraz odgradzanie się od rodziny i rówieśników. Chorych i ich rodziny wytrąca na lata z funkcjonowania. Dlatego tak ważne jest poszukiwanie fachowej porady. – Niedowierzanie, strach, wstyd, rozczarowaniewszystko przerobione na psychoterapii. Uważam, że ludziom z depresją służy jednocześnie farmako-i psychoterapia – tak o swoich emocjach mówi Magda. W leczeniu farmakologicznym stosuje się leki, o wyborze których decyduje psychiatra. Przywracają one właściwe stężenia neuroprzekaźników w mózgu. Pomocna jest także psychoterapia odpowiednio dopasowana do chorego.

Osoba cierpiąca na depresję jest zazwyczaj skryta, wstydzi się swojej choroby oraz kontaktów z ludźmi, nawet najbliższymi. Ma to również związek z długoletnią stygmatyzacją chorych. Dawniej nie uznawano chorób psychicznych, traktowano je jak wymysł. Nawet dziś nietrudno znaleźć ludzi, dla których to temat tabu. – Bardzo bym chciała, żeby ludzie z depresją i innymi zaburzeniami psychicznymi nie byli stygmatyzowani. Nie jesteśmy „nienormalni”, „psychiczni”, „niebezpieczni”. Jesteśmy po prostu w kryzysie zdrowotnym i jeśli jesteśmy świadomi choroby, to się leczymy i zwyczajnie funkcjonujemy. I nie trzeba się nas bać. Jesteśmy mamami, ojcami, córkami, synami, dziadkami, nauczycielami, aktorami, górnikami, politykami, biznesmenami, po prostu ludźmi. Przestałam już się jej wstydzić, mówię otwarcie, że żyję z depresją. Staram się edukować. Nie mówię, że choruję na depresję, wolę kłaść nacisk na „życie”, nie „chorobę” – mówi na koniec Magda.